Ofiary ze Smoleńska można było pochować godniej. Ale kto tam wtedy był i wszystko widział, nie rzuca tak łatwych wyroków.

Article article felietonmo
Smoleńsk. Czy pogrzeby powinny się odbyć tak szybko?

Wszyscy byliśmy w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r. Wstrząs, tragedia, rozpacz. I ten koszmar nie skończy się nigdy. Codziennie jesteśmy epatowani nowymi wiadomościami o tym, co znajduje się w kolejnych trumnach.

Trzeba zadać sobie pytanie: czy pogrzeby powinny się odbyć tak szybko? Czy było możliwe przebadanie szczątków ofiar w kilkanaście dni? Czy tamte identyfikacje nie powinny trwać co najmniej kilka miesięcy? Nie każdy zdaje sobie sprawę, co tak naprawdę zostaje po ludziach, których znaliśmy. Ja wiem, byłam 30 lat temu w Lesie Kabackim po katastrofie iła.

„Nasz Dziennik” kilka lat temu rozmawiał z lekarzem, który przeprowadzał sekcję Lecha Kaczyńskiego. Michaił Maksymienko przekazał gazecie zdjęcia. Nie opublikowała ich, były zbyt drastyczne.

Jarosław Kaczyński mówił dziennikarzom, że ma podstawy, by uznać, że w trakcie sekcji w Smoleńsku sekcji nie wszystkie części ciała prawidłowo zidentyfikowano. „Z całą pewnością prezydent nie był generałem i nie nosił generalskich mundurów”.

Ale też prokurator Marek Pasionek, który dziś bada między innymi to, dlaczego w kraju nie otwarto trumien i nie dokonano sekcji, prowadzi chyba śledztwo również we własnej sprawie. Przecież 13 kwietnia 2010 r. był w Moskwie. Gdy jakiś czas temu dziennikarze zapytali, dlaczego wtedy nie mówił o błędach, stwierdził, że sekcje były już zakończone.

Rosyjscy lekarze powkładali szczątki do trumien jak leci. To barbarzyństwo. Ale też wtedy wszyscy domagali się: szybciej, szybciej, niech już odbędą się pogrzeby.

Może w Smoleńsku i w Moskwie powinien być Radosław Sikorski, a nie sama Ewa Kopacz? Skoro minister zdrowia była oddelegowana do pomocy rodzinom, to dlaczego nie było ministra spraw zagranicznych, który mógłby zasiąść przy stole z premierem Putinem?

A może po prostu zabrakło kogoś, kto powiedziałby wprost, co zostało z 96 osób? O tym, że skoro nawet psychologowie, urzędnicy nie wytrzymywali, co dopiero mówić o rodzinach. Nie każdy miał odwagę spojrzeć do trumny.

Miesiąc po katastrofie do Polski przyjeżdżały odnajdowane szczątki. Odbywały się ciche pogrzeby. Wszystko tabu, żeby nie zakłócać żałoby.

Dziś jedni patrzą na ekshumacje jak na film, który można wykorzystać do celów politycznych, a inni mają coraz większe blizny w sercu.

Zastępca prokuratora generalnego nie chce odpowiedzieć na pytanie, czy podczas kolejnych sekcji odnaleziono ślady wybuchu bomby termobarycznej. Rzecznik Prokuratury Krajowej mówi, żeby przez szacunek dla rodzin nie zadawać pytań spoza tematu konferencji. Czy to, co się dzieje, to jest szacunek dla rodzin? I co dalej? Jak będą chowane części ciał odnalezione w cudzych trumnach?

Pamiętam, co mówił w „Kropce nad i” ks. Henryk Błaszczyk: „Ciało było przekazane w otulinie foliowej. (.) Na ciałach układaliśmy wobec kobiet garsonki, wobec mężczyzn garnitury. Ciał nie można było ubrać, ponieważ były w znacznej mierze w ogromnym destrukcie. Ubranie ich w garnitur, spodnie byłoby szarpaniem fragmentów”.

Nie zapytałam, co znaczy otulina foliowa. Żeby nie ranić rodzin.

Dowiedz się więcej: http://wyborcza.pl/7,75968,21899168,smolensk-czy-pogrzeby-powinny-sie-odbyc-tak-szybko.html

Zobacz także
Thumb matczak
"To ja zadałem Morawskiemu pytanie. Było precyzy...
Thumb naleczkowal
"Chce się przykryć skandal we Wrocławiu, chce si...
Thumb kukiz
Kukiz: zagłosuję za odwołaniem Zielińskiego